poniedziałek, 11 lutego 2013

koloński karnawał. kölle alaaf!

karnawal_01

dzisiaj trochę inny temat niż kulinaria. karnawał w kolonii. albo się go kocha, albo nienawidzi. obojętnym na to szaleństwo nie pozostaje nikt. kolończycy twierdzą, że to… piąta pora roku! :)) od tłustego czwartku, tu zwanego „weiberfastnacht”, w który to całym miastem rządzą kobiety, do wtorku, miasto stoi na głowie. codzienne bale, pochody, specjalne posiedzenia karnawałowe. na ulicach panuje zwariowana atmosfera, wszyscy tańczą, śpiewają kolońskie, karnawałowe piosenki (potrzebowałam naprawdę dużo czasu, żeby się do nich przyzwyczaić, hahahahaaaa…). a w środę popielcową wszystko się kończy… jest nawet karnawałowa piosenka, która nosi taki tytuł! 🙂

karnawal

poniedziałek, czyli dzisiaj, to rosenmontag (różany poniedziałek). to punkt kulminacyjny karnawału. przez miasto maszeruje największy pochód, tłumy ludzi zbierają się, żeby go oglądać. i to nie tylko kolończyków! specjalnie tego dnia zjeżdżają się ogromne ilości turystów (dzisiaj było ok. 1 miliona ludzi na pochodzie!)… karnawaliści idący w pochodzie rzucają słodyczami (w tym roku podobno 150 ton!!), które zbierane są nie tylko przez dzieci. 🙂

karnawal

wszyscy są przebrani, im bardziej zwariowany kostium, tym lepiej. wielu karnawalistów przygotowuje swoje kostiumy przez cały rok, wiele z nich szyte jest ręcznie.

karnawal

wszystkie knajpy są wypełnione po brzegi, ale i tak największa zabawa jest na ulicach.

karnawal

9 myśli nt. „koloński karnawał. kölle alaaf!

  1. Diana

    O Rosenmontagu się już wiele nasłuchałam od siostry, która mieszka w Niemczech i szczerze mówiąc brzmi to naprawdę ciekawie! Szkoda, że u nas nie obchodzi się tych ostatków tak kolorowo! Pozdrawiam! 🙂

    Odpowiedz
  2. Pani Narzeczona

    Właśnie widziałam, że wskoczył ten post a potem coś dziwnego się działo 🙂 teraz już jasne 🙂 to widzę, że karnawał pełną gębą! U nas dziwny weekend! Bardzo dziwny… 😀

    Odpowiedz
  3. katarzynka

    Dobrze, że miałaś Kapitana u boku, bo coś czuje, że był niezły podryw na ulicy ;))) Szczególnie urzekające są srebrne legginsy, sama bym na nie poleciała! Pięknie się tam kochana zabawiacie, a przy okazji i ja, oglądając zdjęcia.
    Wypada mi chyba tylko życzyć szampańskiego tygodnia!
    xoxo

    Odpowiedz
    1. kulinarna mekka

      hihihihiiii…. leginsy wymiatają! :))))))))))

      w środę popielcową koniec szaleństw, ale za to jeszcze dzisiaj i jutro!!!

      wam również szampańskiego humoru i szalonego śledzika! xoxo

      Odpowiedz
  4. Anonymous

    wiele lat mieszkałam w niemczech w dusseldorfie,z karnawałowych dni najbardziej lubiłam obcinanie krawatów mężczyznom.oj było super,fajne wspomnienia…miłej zabawy życzę

    Odpowiedz
  5. Mila

    Mieszkalismy w Kolonii 20 lat temu, ale karnawal zawsze mile wspominamy!!!!Pozostaly zdjecia i wspomnienia, moze kiedys znowu wybierzemy sie aby swietowac ostatki w Kolonii.Pozdrawiam z zimowej Kanady!!!!

    Odpowiedz
  6. nowshine

    wlasnie dzisiaj cie odkrylam przez czytelniczke mojego blogu, barzo mi sie u ciebie podoba, kocham jedzenie, wiec dobrze trafilam, haha!
    super wygladalas, ja tez z köln jestem, ale my „ucieklismy” na narty. a te leginsy to super! i plaszcz wogole tez, no i peruka, haha, wszystko super!
    pozdrawiam, dorota

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *